As-Salam
Współpraca
Patronat medialny


Konferencja
„Arabskie Przebudzenie: źródła, szanse, zagrożenia”


XI Dzień Islamu
w Kościele katolickim
w Polsce - Kraków


II Wrocławska Konwencja
na Rzecz Dialogu
Międzyreligijnego
 
 

I Międzynarodowa 
Konferencja 
"Saidism in the XXI Century"

Podróże Ibn Battuty

okladka ibn battua 002

Mariusz Wieczerzyński

W zeszłym roku ukazało się wznowienie pierwszego wydania książki Ibn Battuty Osobliwości miast i dziwy podróży, znanej również pod tytułem Podróż. Dokonania tego muzułmańskiego pielgrzyma można śmiało postawić obok osiągnięć Marco Polo. Lektura jest niesamowita nie tylko ze względu na zakres jego wędrówki, ale również jako dokument historyczny i źródło wiedzy o świecie islamu.

Za dobry punkt wyjścia do jej charakterystyki może posłużyć pytanie o to, kogo może ona zainteresować i kto powinien po nią sięgnąć. Obok oczywistej odpowiedzi, która wskazuje na muzułmanów, jak i wszystkich zainteresowanych cywilizacją i kulturą islamu, których nie trzeba szczególnie przekonywać do czytania tego typu książek, jest jeszcze pewna grupa osób, którym powinno się zalecać takie lektury. Otóż mam tu na myśli wszystkich tych, którzy są przekonani o wyjątkowości Zachodu, jako tworu kulturowego czy cywilizacyjnego, w skali dziejów i skali świata, a także tych (choć to pewnie jedna i ta sama grupa), którzy uważają, że globalizacja zaczęła się w 1989 roku, kiedy to strategiczne tryumfy zaczynała święcić ideologia globalizacji neoliberalnej.

Muzułmańska ekumena. Wędrówka

Opis podróży jakie odbył bohater książki, absolutnie imponujących nawet dzisiaj w czasach samolotów odrzutowych (75 000 mil!), odkrywa przed nami niezwykle bogaty i tętniący życiem świat Bliskiego i Dalekiego Wschodu. Obszar tych podróży można określić za starożytnymi grekami mianem ekumeny (gr. oikoumene), oznaczającej „cały zamieszkiwany świat” w obrębie którego dochodzi do trwałych interakcji i wymiany kulturowej, rozmaitych powiązań i współzależności wpływających na organizację kultury. Za dwa podstawowe elementy, spoiwa tego świata – stanowiące o jego swoistej zwartości – należy uznać handel i religię.

Właśnie pobudki religijne stanowią przyczynę trwającej prawie ćwierćwiecze wędrówki prawnika Ibn Battuty (pełna forma jego imienia brzmi: Abu Abd Allah Muhammad ibn Abd Allah ibn Ibrahim al-Lawati at-Tandżi), określanego mianem „podróżnika społeczności muzułmańskiej”. Impulsem do jej rozpoczęcia jest pragnienie odbycia pielgrzymki, hadżdż, do miejsc świętych islamu, Mekki i Medyny. Bohater książki wyrusza samotnie w drogę 14 czerwca 1325 roku, mając 22 lata. Obranie kierunku wschodniego oznacza, że wyruszając ze swojego rodzinnego miasta Tangeru w Maroku, położonego nad Atlantykiem, przemierzy on całe północne wybrzeże Afryki nazywane obszarem Maghrebu. Po drodze odwiedzi takie miasta jak Algier, Tunis czy Trypolis, by dotrzeć do Egiptu, gdzie może podziwiać Aleksandrię i Kair. Opis Aleksandrii zwraca naszą uwagę na rolę szlaków handlowych w powiązaniu nie tylko świata muzułmańskiego, lecz ich wpływ na związki Wschodu z Zachodem: „Aleksandria lśni niczym klejnot i niczym dziewica błyszczy swoimi ozdobami, a swe niezwykłe piękno, którym opromienia kraje Zachodu, zawdzięcza miasto położeniu, jako że tu krzyżują się szlaki wiodące ze Wschodu na Zachód”. Kair również zachwyca – to miasto pełne życia, miejsce spotkań podróżnych, gdzie funkcjonowały wypożyczalnie mułów i osłów, a dwanaście tysięcy ludzi było zatrudnionych rozwożeniem wody na wielbłądach.

Kolejnym niezwykle ważnym ośrodkiem miejskim na drodze jest Damaszek. Jednak zanim bohater tam dotarł, odwiedził Ziemię Świętą i miejsca takie jak Hebron, Betlejem czy Jerozolima. Tym, co może szczególnie zapaść w pamięci czytelnika jest opis wspólnej procesji muzułmanów, Żydów i chrześcijan w Damaszku podczas wielkiej zarazy dżumy w miesiącu rabi sani 749 roku (lipiec 1348 r.). Z tego miasta nazywanego „rajem Wschodu”, z początkiem miesiąca szawwal (1 września 1326 r.), wyrusza karawana zmierzająca w kierunku Hidżazu, kolebki islamu, co dla Ibn Battuty oznacza, że odbędzie swój pierwszy hadżdż, jedną z czterech pielgrzymek do Mekki w jakich brał udział. Jednak najpierw odwiedził Medynę, będącą miejscem hidżry, czyli wyjścia Mahometa i jego zwolenników z Mekki do Medyny (Jatrib) w 622 roku, co dało początek erze muzułmańskiej. Tradycyjnie, jak w całej książce, znajdujemy tu opisy świętych miejsc, meczetów w obu miastach, Kaaby, Czarnego Kamienia, ściany Hidżr czy źródła Zamzam w Mekce. Następnie podążamy szlakiem Zubajdy, wzdłuż którego założono zbiorniki z wodą, przez Pustynię Arabską, docierając tropem niestrudzonego podróżnika do Iraku i Iranu, do miejsc które przeciętny człowiek Zachodu kojarzy jedynie z wojennych doniesień medialnych.

Z Iraku wyruszył Ibn Battuta w karawanie na drugą pielgrzymkę, a pierwszy cykl wędrówek, można zamknąć za redaktorem polskiego wydania, przemierzeniem prowincji Półwyspu Arabskiego, takich jak Jemen, Hadramaut, Oman, Bahrejn, a także wybrzeży Afryki wschodniej. Teraz przychodzi kolej na zmianę kierunku, co oznacza zwrot ku północy, począwszy od zwiedzania Azji Mniejszej, Anatolii, obszaru znanego wtedy jako kraj Rum, by stąd przez Morze Czarne dostać się na Krym, odwiedzając Sudak, Teodozję i Kercz. Jak widzimy, z perspektywy rozmachu podróży bohatera książki, można powiedzieć, że był zupełnie niedaleko Polski. Półwysep Krymski stanowi dla niego wrota do eksploracji kraju nazywanego Złotą Ordą, czyli stepów południowej Rosji (Stepy Kipczaków). Dociera aż do granic państwa Bułgarów Nadwołżańskich, skąd dalej rozciągała się północna Syberia, określana przez arabskich historyków i podróżników Krainą Ciemności. Po krótkim wypadzie z karawaną do Konstantynopola, Ibn Battuta wraca do Złotej Ordy, skąd przedziera się między Morzem Kaspijskim a Jeziorem Aralskim, przez tereny współczesnego Kazachstanu i Uzbekistanu do kraju zwanego wówczas Chorasanem, który rozciągał się na południe od rzeki Amu-darii do północnego Hindukuszu. W ten sposób przez Afganistan dotarł do kraju Sind oraz Indii, gdzie został mianowany głównym kadim Delhi, czyli sędzią muzułmańskim rozstrzygającym spory na podstawie szari’i, a następnie wysłany do Chin jako ambasador, po drodze odwiedzając Malediwy, gdzie również piastuje urząd sędziego i Cejlon. Zanim Ibn Battuta osiadł na stałe w Fezie, w którym spędził resztę życia udał się jeszcze w podróż przez Sudan Zachodni do nowo islamizowanego państwa Mali nad Nigrem.

Charakter książki

Siłą rzeczy ten geograficzny przegląd miejsc jakie odwiedził Ibn Battuta i szlaków które przemierzył jest niekompletny i skrótowy, bo i nie chodzi w tym momencie o szczegółowość. Trzeba też pamiętać, że polskie wydanie jest wyborem z oryginalnego tekstu ograniczonym do jednej trzeciej całości, choć zgodnie z celem redaktora oddaje on rozległy charakter podróży. Mój dotychczasowy opis proponuję potraktować jako zwiastun tego z czym tak naprawdę będziemy mieli do czynienia czytając Podróż, gdzie czytelnik znajdzie tak wyczerpująco i w dosadnie prostym stylu wyłożoną informację, że aż może to być czasami drażniące. Rzeczywiście styl książki wymaga kilku słów komentarza, gdyż jest to specyficzna forma, określana mianem rihla (opowieść podróżnicza), co zresztą stanowi jej tytuł, czyli wspomniana Podróż bądź Opis podróży. Najkrócej można powiedzieć, że jest to kronika, pisana językiem prostym, pozbawionym wyrafinowanych ozdobników literackich i artystycznych sformułowań. Autor, a w zasadzie redaktor książki, ponieważ została ona spisana przez jego sekretarza Ibn Dżuzaja, konsekwentnie, w jednolitym stylu sprawozdawcy opisuje odwiedzane miejsca i przeżycia bohatera. Dla czytelnika spodziewającego się wysublimowanej narracji może to być sporym zawodem. Jednak myślę, że przy odrobinie cierpliwości i przyzwyczajeniu się do tego „suchego” wywodu można odkryć pasjonujący świat pełen zapachów, barw i różnych zwyczajów, inną rzeczywistość, różną od naszej, w podwójnym sensie – kulturowym i czasowym. Ibn Battuta w swej relacji bliższy jest prostemu człowiekowi, stąd też nie znajdziemy tu rozbudowanych opisów geograficznych, gdyż najbardziej interesują go napotkani ludzie, władcy odwiedzanych krajów, obyczaje w nich panujące i stosunki społeczne. Szczególną uwagę poświęca zagadnieniom religijnym, świętym miejscom, sprawom wiary i współwyznawców, co wydaje się zrozumiałe pamiętając o pobudkach jego podróży. Jest też niezwykle szczegółowym sprawozdawcą, co sprawia, że Podróż stanowi niewiarygodny wręcz dokument tamtych czasów. Odnajdziemy w nim ceny artykułów sprzedawanych w miejscach które odwiedził, a wraz z nimi ówczesne jednostki miar („piętnaście ratlów irackich jabłek w cenie jednego dirhema”), opis budowy miast i odległości między nimi, sposób ubioru ludzi, ale także mogłoby się wydawać tak banalne szczegóły jak to, że Basra jest miastem którego mieszkańcy lekceważą reguły gramatyki czy że kobiety w stolicy kraju Oman są leniwe. Oczywiście nie mogło zabraknąć opisów spożywanych potraw i kulinarnych zwyczajów. Ogromnym źródłem wiedzy o islamie jest słownik zamieszczony przez wydawcę na końcu książki.

Różnorodność w jedności

Specjalnością wielu odwiedzanych miejsc są produkty charakterystyczne właśnie dla konkretnych miast czy regionów, cała mnogość towarów eksportowych. Ten handlowy wątek każe powrócić do nieco bardziej ogólnego punktu widzenia po to, aby z perspektywy ekumeny, podkreślić sprawną organizację Wschodu Muzułmańskiego, która jest doskonale widoczna w tej sferze. Głównymi środkami transportu w tamtych czasach były statki i zwierzęta juczne, głównie wielbłądy, ale również muły, osły i woły. Handel morski wiąże się z funkcjonowaniem wielu ważnych portów, stanowiących wrota, tak handlowe, jak i kulturowe, co ma związek z geografią świata muzułmańskiego usytuowanego między trzema akwenami: Oceanem Indyjskim, Morzem Śródziemnym i Oceanem Atlantyckim. Charakterystycznym widokiem związanym z handlem lądowym były karawany, wymagające obsługi polegającej na zapewnieniu dostępu do żywności i wody oraz bezpiecznych warunków podczas postoju. W tym celu wzdłuż szlaków handlowych tworzono stacje, gdzie znajdowały się karawanseraje, czyli zajazdy w których mogli się zatrzymać podróżni wraz ze swoimi zwierzętami. W miejscach postoju można było zaopatrzyć się w niezbędne rzeczy. Niektóre z nich pełniły również funkcję punktów celnych. Ibn Battuta mówi o stacji Katija znajdującej się na drodze z Egiptu do Syrii, „w której pobiera się daninę celną od kupców, a ich towary i juki przegląda z wielką skrupulatnością. Są tam nadto urzędy z pisarzami i notariuszami”.

Co do wniosków i przemyśleń w perspektywie kulturowej jakie można poczynić na podstawie tej lektury należy stwierdzić, że rozmaite kontakty kupieckie świata muzułmańskiego sprzyjają otwartości, a jednocześnie pozwalają konstytuować tożsamość w opozycji do kultury spoza tego obszaru. Z jednej strony można powiedzieć, że ekumeny są porowate, mogą się one przenikać i nakładać na siebie, co w tym przypadku będzie oznaczać kontakty z Zachodem, Cejlonem czy z Chinami. Szlaki handlowe wraz z punktami węzłowymi, czyli najważniejszymi miastami i portami, to miejsca w których dochodzi do otwarcia i transmisji treści kulturowych. Z drugiej strony, choć nie jest hermetyczny, to uderzająca jest jedność świata muzułmańskiego, pomimo czy wbrew różnorodności samego islamu, wielości jego kierunków i obyczajów (sam bohater jest wyznawcą kierunku malikickiego; podczas jego podróży spotkamy również zwolenników szkoły hanefickiej, szyitów, sunnitów, charydżytów, mutazylitów, mistyków muzułmańskich sufich oraz inne odłamy i doktryny). Religia okazuje się tu swoistego rodzaju nadrzędnym czynnikiem odpowiedzialnym za domknięcie owego zróżnicowania w jego jedności. Należy wspomnieć o istnieniu dobroczynnych instytucji wspierających podróżnych, fundacji mających na celu zaopatrywanie ich w żywność i odzież, co jest tylko potwierdzeniem tej tezy. Podczas lektury można zauważyć, że gdzie Ibn Battuta by się nie pojawił, tam zawsze jest goszczony przez miejscowych władców, sułtanów czy emirów, z wielkim szacunkiem jaki okazują uczonemu w piśmie i prawie pielgrzymowi. Co więcej, gościnność nie ogranicza się do udzielenia dachu nad głową i wiąże się obdarowaniem wieloma prezentami począwszy od wykwintnych potraw, przez odzież i zwierzęta, po pieniądze na dalszą drogę.

Nie sposób oderwać europejskiej historii od szlaków handlowych za sprawą których dochodziło do transmisji dorobku intelektualnego muzułmańskiego Wschodu. Książka Ibn Battuty z pewnością otwiera horyzonty w postrzeganiu tych spraw i choć nie dotyczy bezpośrednio Europy może uświadamiać, że ten świat obok, gdzieś tam za jakąś granicą kulturową, od bardzo dawna jest związany z nami i co więcej, nie jest tak zacofany, jak to się powszechnie lansuje. Zalecam jednak czytać tą książkę z atlasem pod ręką (mapka dołączona przez wydawcę daje tylko pobieżny ogląd), ponieważ zabieg naniesienia podróży Ibn Battuty na współczesny podział polityczny świata sprawia, że lektura staje się jeszcze ciekawsza. Tego rodzaju pomoc znosi również bariery geograficzne – Bliski Wschód i Azja wydają się na wyciągnięcie ręki. Bo, czy tak właściwie nie powinniśmy mówić o Eurazji?!

 

Autor: Ibn Battuta

Tytuł: Osobliwości miast i dziwy podróży

Przekład: Tadeusz Majda i Halina Natorf

Wydawca: Książka i Wiedza

Miejsce wydania: Warszawa

Rok wydania: 2008

 

Mariusz Wieczerzyński – magister filozofii w zakresie komunikacji społecznej. Absolwent Uniwersytetów Zielonogórskiego i Wrocławskiego. Obszar zainteresowań naukowych to problematyka tożsamości narodowych, dyskursy kulturowe, teoria i praktyka globalizacji, przepływy transnarodowe. Z-ca redaktora naczelnego „As-Salam”.

 

 

 

 

 

 
Najnowszy numer

Biblioteka AS-SALAM
Wydanie specjalne

Sprzedaż
„As-Salam” jest dostępne w ogólnopolskiej sprzedaży w wybranych salonach prasowych EMPIK oraz RUCH, a także drogą wysyłkową.
Wydawca

logo_ligii

Instytut Studiów nad Islamem